Podeszła do niego i zapytała ile lat słucha muzyki, którą eksponuje na swoich koszulkach. Wahała się. Już po ułamkach sekundy uznała, że zrobiła z siebie totalną idiotkę. Odpowiedział na jej pytanie. Ku jej zaskoczeniu pytanie przeszło w długą rozmowę. Konwersowali na różne pytanie. Nawet na chwilę nie zapadła cisza. Po pewnej chwili zorientowała się, że minęło już dobre pół godziny rozmowy, a ona nadal nie zna jego imienia. Zapytała więc o nie. Liam... Odpowiedział. Ona także się przedstawiła podając mu dłoń. W tej chwili zamarła. Czuła ciepło na całym ciele, a jednocześnie ogarnęła ją fala dreszczy. Serce podeszło jej do gardła. W myślach krzyczała na siebie, próbowała doprowadzić się do porządku.Gdy powróciła do żywych on lekko się uśmiechał. Jego uśmiech wywołał na niej jeszcze większe wrażenie. Tak to on był tym pierwszym, który sprawił, że cały świat stanął w miejscu. Czuła, że to są jej wymarzone chwile. To prawda, że miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Pożegnali się i wrócili do swoich pokoi.
Kolejnego dnia rozmawiali długo przy stoliku na dworze. Opowiadał jej o sobie, ona była mniej rozmowna. Nie była tak otwarta. Cieszyła się, że trafiła na niego. Miał podobne problemy, podobne życie. Mogli spędzić ze sobą ostatnie trzy dni. Nie chciała myśleć co będzie potem. Żyła chwilą, którą chciała zostawić w sercu jak najdłużej.
Następny dzień był bardzo pochmurny. Zapowiadał się czas spędzony przy telewizorze. Za oknem szaro i padał deszcz. Kiedy wyszła po kilku godzinach z domu, ujrzała go siedzącego na ławce. Podeszła spokojnym krokiem. Zaczęli rozmawiać. Czuła się tak, jakby znali się od zawsze. W pewnej chwili matka zawołała ją do domu. Liam odprowadził ją. Kazała mu zaczekać na schodach, a sama weszła do pokoju. Matka zaczęła na nią krzyczeć, że jest za młoda na chłopaków. Cornelia jednak uważała, że to normalne, każdy musiał przez to przejść. Wyszła więc i opowiedziała o wszystkim Liamowi. Nie zareagował. Po chwili czuła tylko jego ciepłe usta. Znowu wszystko inne straciło dla niej ważność. Liczył się tylko on i ona. Nic więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz